poniedziałek, 25 stycznia 2016

Być milionerem!

Pewnie każdej, każdemu z Was zdarzyło się pomyśleć o tym, jak to by było, gdybym była, był milionerką, milionerem. Cudowna perspektywa, prawda? Hmmm.... Nie do końca. W moim mniemaniu duże pieniądze, naprawdę duże pieniądze, to sam kłopot. Do tego dochodzi liczne grono fałszywych przyjaciół, nieoczekiwana eksplozja miłości najbliższej rodziny i w efekcie sam nie wiesz kim jesteś oraz dlaczego ktoś jest z tobą i obok ciebie. 


Oprócz tego, jak pokazuje wiele badań psychospołecznych, opierających się na obserwacji i analizie życia milionerów, bycie milionerem to ciężka praca. Po pierwsze, milionerzy bardzo mało śpią i wstają okrutnie wcześnie. Po drugie, ich życie skupia się na nieustannej analizie ryzyka i martwieniu się ile dzisiejszego dnia stracą, a ile zyskają. Po trzecie, na koniec dnia, podsumowują to, co się działo w minionym dniu i tak się tym wszystkim przejmują, że nie mogą zasnąć. 
Niemniej, jeśli naprawdę tego chcecie, to życzę Wam, żebyście byli milionerami. Bo to nieprawda, że   pieniądze nie dają szczęścia. Nie dają OD pewnego poziomu. I jeśli przekroczycie ten poziom, a będziecie chcieli być jeszcze szczęśliwsi, to wtedy dzielcie się pieniędzmi z tymi, którzy ich potrzebują. Ale tak naprawdę potrzebują.
Na tę okoliczność polecam Wam kolejny odcinek cyklu "Jacy Polacy?" w DDTVN, w którym rozmawialiśmy o tym, co by było gdyby...



środa, 20 stycznia 2016

Czy nie wydaje się Panu...?

I znów to samo pytanie: "Czy nie wydaje się Panu, że nowe technologie zabijają więzi międzyludzkie?". Nie, nie wydaje mi się. Co więcej, pojawiają się już pierwsze badania, które mówią o tym, że jest zupełnie odwrotnie, jak chociażby wyniki badań Pew Research, które opisuję w poniższym artykule

http://zwierciadlo.pl/psychologia/na-stres-nowe-technologie

A kiedy już ktoś tak ogromnie mi nie wierzy i twierdzi, że "wszystko" przeniosło się do sieci, uruchamiam dość prosty argument. Pytam czy ten ktoś ma kogoś bliskiego, który wyemigrował i mieszka w innym kraju, na innym kontynencie? Ma. Czy wyobraża sobie, że nie mógłby tej osoby zobaczyć "na żywo" na skype, porozmawiać na facetime, szybko w czasie rzeczywistym przesłać i dostać zdjęcia i filmy? Czy te wszystkie działania powodują, że osłabiają się więzi pomiędzy tym kimś i bliską osobą mieszkającą gdzieś daleko? No właśnie...
I ja dzięki technologiom przesyłam Wam zachód słońca w Wenecji (w czasie postrzeczywistym).
Dobrego dnia Wam życzę!




wtorek, 12 stycznia 2016

Wielki Ossowski

Pracując nad redakcją książki o etyce, wróciłem po kilku latach do lektury książek Stanisława Ossowskiego. Bardzo cenię i - choć to nieprecyzyjnie zabrzmi - lubię Jego socjologiczne spostrzeżenia. Z zachwytem czytam teksty zebrane w książce "Z zagadnień psychologii społecznej". Pomimo, że pisał to kilkadziesiąt lat temu, to nadal jest to bardzo świeże, jasne, otwarte. Takie "amerykańskie"! Niezwykle cenię naukowców, którzy pisząc książki, piszą je dla ludzi.



Pisze Ossowski: "Wiedzieli o tym romantycy, że uczucie wyrażone słowami może stracić swój zapach. I nie tylko dlatego, że odsłaniamy je komuś innemu, że przestaje być naszą wyłączną własnością: może się ono zmienić przez sam fakt, że zostaje nazwane, że ujmujemy je w schematy słów, zaliczając je do pewnej ogólnej kategorii zjawisk (...). Kwalifikacja słowna może im narzucić pewne stereotypy."(Ossowski, 2004, s. 21)

Klarowne, precyzyjne, błyskotliwe. Pisanie prac naukowych musi być przygodą intelektualną, poszerzać horyzonty czytelnika o inne dziedziny i rejony. Ma być OPOWIEŚCIĄ! Niestety w polskiej nauce nadal duża jest grupa niemądrych osób, które takie pisanie uważają za "nienaukowe". Sami - odurzeni pseudonaukową nowomową - rysują beznamiętne, kostropate, stechnicyzowane  światy. Szkicują obraz bez polotu. Zubażają świat. Im bardziej skomplikowany słowotwórczo i składniowo twór - tym mądrzejszy (tak myślą). Jakże się mylą. Na świecie - no może poza Francją - już tak się nie pisze. Świat się zmienia, drodzy państwo. Czytajmy więcej i nie tylko samych siebie! Zachęcam do lektury książek Stanisława Ossowskiego, niestety nieco zapomnianego, wspaniałego polskiego socjologa. Wiele się można od Niego nauczyć.