sobota, 7 maja 2016

Dotyk

W związku z tym, że zawsze - bez zbytniej skromności - byłem dobry z biologii, nie mogłem nie włączyć i tego elementu do moich socjologicznych i kulturowych zainteresowań. Najbardziej - ze wszystkiego co biologiczne w ludzkim ujęciu - fascynuje mnie mózg. Jedno jest pewne - wiemy tak mało o mózgu, że prawie nic nie wiemy. I nie chodzi tu o to, że wykorzystujemy, jak niektórzy dość mylnie i pobieżnie sądzą, tylko kilka procent mózgu. Nie o liczbę wykorzystywanych komórek nerwowych tu chodzi. Chodzi o strukturę, złącza, sprzężenia, zwarcia - chodzi o całą mózgową elektrykę, która sprawia, że jesteśmy tacy, jacy jesteśmy i zachowujemy się w taki, a nie w inny sposób. Wiem, że myślenie o mózgu, jako centrum naszego świata jest nie w smak wielu osobom, ale nic na to nie poradzę.
W tonie skrzyżowanych dyscyplin: biologii i socjologii jest moja ostatnia rozmowa z Panią Joanną Busakowską w ostatnich, majowych Wysokich Obcasach Extra. 


Pani Joanna z niezwykłą inteligencją i precyzją poprowadziła naszą rozmowę zmuszając mnie do zastanowienia się nad tym, czy nie mylą się przypadkiem niektórzy psychologowie, sądząc, że to słuch jest najbardziej społecznym zmysłem. Czy nie jest to aby dotyk? 


czwartek, 5 maja 2016

Czy Ty też wierzysz w teorie spiskowe?

Podobno Elvis nadal żyje, tylko schronił się przed fanami w Meksyku. Michael Jackson zaś, według niektórych wiedzie spokojne życie w Wenezueli. Sąsiadka z drugiego piętra wprawdzie udaje skromną, ale wszyscy wiedzą, że w szufladach ma schowane miliony. Teorie spiskowe towarzyszyły nam od zawsze. Dotyczą głównie ważnych wydarzeń lub znanych postaci, szczególnie tych, które zmarły młodo lub w niewyjaśnionych okolicznościach. Ale nie tylko.
I choć wiele teorii spiskowych zostało obalonych przez niezależnych badaczy, po wnikliwych analizach, to nadal elektryzują one miliony ludzi na całym świecie. Jak powstają? Czemu służą? Dlaczego lubimy w nie wierzyć?
Większość z nas, zapytana o to czy wierzymy w teorie spiskowe, zaprzeczyłaby. Uważamy się za racjonalnych i postępowych ludzi. Tymczasem okazuje się, że na teorie spiskowe jest podatny prawie każdy z nas. I nie chodzi tu o założenie, że wszyscy jesteśmy w głębi duszy paranoikami, a o pozostałość ewolucyjną, która sprawia, że „dmuchamy na zimne”. Dawniej musieliśmy być bardzo czujni, żeby móc przeżyć i uniknąć ataku ze strony innych gatunków. Dlatego też wyrobiliśmy w sobie mechanizm obronny, który nazywany jest „intencjonalną stronniczością”. Jest to przekonanie, że ludzie, którzy nie działają w naszym interesie zawsze starają się nam zaszkodzić. Zatem podejrzliwość wpisana jest w naszą ludzką konstrukcję.


Rob Brotherton, autor książki Suspicious Mind: Why We Believe Conspiracy Theories  uważa jednak, że za naszą przychylność wobec danej teorii spiskowej odpowiada głównie tak zwana „stronnicza akceptacja dowodów”, czyli ocena danej sytuacji na podstawie wycinka dowodów i doboru do nich tylko tych, które najlepiej pasują do tej opowieści. Innymi słowy, układamy z różnych klocków taką budowlę, która nam się najbardziej podoba, nie dbając szczególnie o jej wytrzymałość i konstrukcję. Jeśli jeszcze znajdziemy wśród osób wokół nas (o co w świecie mediów społecznościowych nietrudno) wyznawców naszej argumentacji wyjaśnienia danego zdarzenia, teoria spiskowa jest gotowa.
Po raz kolejny okazuje się, że  - wbrew naszemu przekonaniu - wcale nie jesteśmy lepsi od innych. A tak naprawdę, to kto z Was ma dogłębną pewność, że Ziemia nie jest płaska, a Amerykanie rzeczywiście wylądowali na Księżycu?


poniedziałek, 2 maja 2016

Reklamacja życia

Od jakiegoś czasu moją szczególną uwagę przyciągają działania Pana Larry'ego Ellisona, piątego najbogatszego człowieka na świecie. I nie chodzi tu o to, że przyciągają mnie Jego pieniądze, a raczej pomysły, co z tymi pieniędzmi chce zrobić. 
Ellison znany głównie jako twórca Oracle i jeden z prekursorów Krzemowej Doliny, od jakiegoś czasu bawi się w kaznodzieję, wygłaszając banalne tezy mówiące o tym, że młodzi w dzisiejszych czasach są inni, że kiedyś było lepiej i takie tam. Generalnie: zieeeew! Najbardziej zaskakująca wypowiedź Ellisona dotyczyła tego, że największymi wrogami współczesnych dzieci są... komputery! Ot, ciekawostka. Przecież to właśnie pośrednio na nich dorobił się wielkiego majątku.
Pieniądze, własna linia lotnicza, fundacja medyczna mająca zadbać o to, żeby żył wiecznie, zbytek i możliwość bezkarnego wygłaszania banialuków nie wystarczyła Ellisonowi. Kilka lat temu kupił hawajską wyspę Lanai, która stała się właśnie Jego największą zabawką. Chce stworzyć z niej w pełni ekologiczną wyspę z luksusowymi hotelami (niektóre z nich już tam są). 


Nic wielkiego, powiecie. Zgoda. Wystarczy popatrzeć na Dubaj. Ale Pan Ellison postanowił, że zostanie bogiem i będzie zarządzał również życiem ludzi, którzy będą mieszkali na wyspie. Ma pomysł, żeby stworzyć społeczność, która będzie uzależniona od Jego decyzji. Nie będzie tylko władcą, chce być kimś o kogo zdrowie - podobno już tak się dzieje na wyspie - modlą się mieszkańcy. Zadba o każdy szczegół ich życia, niczym gracz Simsów, łącznie z tym, co ludzie będą mogli na wyspie jeść. Chce uczynić życie mieszkańców wyspy lepszym, szczęśliwszym. Są chętni. W sumie... czemu nie. Bóg podobno istnieje, a Ellison istnieje na pewno. Łatwiej zgłosić reklamację życia.